Burze w nadBużańskiej wsi

maciejka

perukowiec

IMG_0556

cebula i groch

kłosy zboża

krowy po wypasie

bociany

Babi

…a to dopiero początek urlopu.

podpis_small

Reklamy

Taka ze mnie zima.

Ostatnio Maria z Ubieraj się klasycznie pomogła mi w analizie kolorystycznej. Zawsze bujałam się mocno między określeniem swojego typu urody, bo chociaż wydaje on się na pierwszy rzut oka dosyć oczywisty w moim przypadku, to długo nie mogłam wyczuć właściwego natężenia ciepła/zimna koloru. Mario, dziękuję za wsparcie i odnalezienie w sobie zimy.

Myśląc „zima” pomyślałam od razu o przepięknej Charlotte Gainsbourg, która w niesamowity sposób łączy w swoim stylu zimowe kolory z wyszukanymi formami. To keep in mind podczas przebudowywania mojej nowej zimnej szafy.

kolaż

podpis_small

Pałace i kury, czyli prowincja na Dalekim Wschodzie.

Nowy Rok jednak zrobił swoje. Mimo, że zarzekałam się, że nie będę robiła noworocznych postanowień, to wczoraj wieczorem pozytywny nastrój sprawił, że mimowolnie zaczęłam spisywać to, co chcę zmienić w 2014. Obiecywałam sobie też, że nie będzie więcej niż 3 punkty, ale po prostu nie mogłam skurczyć listy do mniej niż 12… Pocieszam się, że zgodnie z wyuczoną metodyką zwinnego zarządzania projektami (a czym jest życie, jeżeli nie projektem?) za sukces uważa się już 60% planowanych zadań 🙂 Jeżeli postanowienie wykonam z sukcesem to pochwalę się tutaj już oficjalnie, ale póki co nie zapeszam. Ale ale – nie o tym miało być!

Z cyklu life lately: wczoraj udało nam się wybrać za miasto i zwiedzić pałac w Cieleśnicy. Na szczęście pogoda dopisała i mogliśmy na spokojnie obejrzeć posiadłość. Wnętrza są przepiękne – każdy pokój otwarty na następny, ale też w innym stylu, odnowione kafle na podłogach oraz zdobny parkiet, piec kaflowy w pokoju barowym, wygodne meble wypoczynkowe w stylu brytyjskim… wszystko cieszyło oczy. Niestety tereny dookoła pałacu nie były jeszcze przygotowane do zwiedzania, prawdopodobnie z powodu okresu zimowego. Wypiliśmy za to pyszną kawę i zrelaksowaliśmy się w pokoju barowym.

cielesnica

Obok Cieleśnicy, we wsi Derło, mieszkają nasi znajomi etnografowie, więc skoro byliśmy już obok to od razu zawinęliśmy się po drodze w odwiedziny. I tutaj kolejne oczarowanie – wiejski domek urządzili w tak niesamowitym stylu! Nieco etnicznie, ale bez zadęcia, ze wszystkimi wygodami współczesnego stylu życia. Pozostawili przy tym ciepło drewna i żywych kolorów wygaszonych przez bardzo nowoczesną wybetonowaną szarą podłogę i odświeżoną wersję tradycyjnego pieca do gotowania, jakie można spotkać jeszcze u babć na wsiach (a sami mamy taki okaz u naszej babuszki w nadbużańskiej wiosze ;)).

Długi weekend styczniowy = oficjalnie udany.

podpis_small

Wcale nie taki „nowy początek”.

Zazwyczaj w pierwszych notkach pojawia się wpis „dlaczego rozpoczynam tego bloga?”. Nie chcę być nadmiernie sztampowa, ale też nie będę nadmiernie oryginalna…

Bloga zaczynam, bo czuję, że zmobilizuje mnie on do działania. To jak takie zobowiązanie przed samą sobą, żeby starać się coraz bardziej i chcieć coraz mocniej coś osiągnąć. Świadomie piszę „coś”, bo nie wiem, co z tego wszystkiego wyjdzie.

A więc nie będzie tutaj tematu przewodniego. I kropka.

Ale jeżeli „codzienne życie” można nazwać jakimś tematem, to ta przestrzeń będzie wpisywać się w niego idealnie.

podpis_small